Pokazywanie postów oznaczonych etykietą malowanki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą malowanki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 października 2014

Ach, te latka:)

...leca, lecą...Na dobry początek dnia mała prezentowa  buteleczka urodzinowa:) Nie do spożycia rano, raczej jutro na imprezie:)
Mówi sama za siebie:)Przynajmniej taką mam nadzieję:) Zdjęcia, jak zwykle robione na szybko, bez odpowiedniego aranżu, czyli jak zwykle u mnie:)







sobota, 19 października 2013

Przeróbki:)

Tak było w przypadku mojego najnowszego znaleziska, w postaci starej walizki. Poza tym, że była w dziwnym odcieniu niebieskiego i miała lekkie zarysowania, a raczej otarcia warstwy zewnętrznej, nic jej nie dolegało. W środku całkiem, całkiem, okucia też niemal w porządku, poza rdzą, która je sobie konsumowała:), ogólnie nie za wiele pracy mnie czekało. Postanowiłam - biorę!

A oto efekty po metamorfozie (przed nie miałam siły na zrobienie zdjęć)


 

Wnioski? Sama nie wiem....


wtorek, 17 września 2013

Kawowy kufer :)

Podczas odwiedzin w sklepie ogrodniczym wpadł mi w oko działkowy, drewniany  kufer, a raczej skrzynia - zapewne na narzędzia. Działki niestety nie posiadam, ale skrzynka, nie powiem mogła się przydać:). Za zakupem przemawiała także cena - skrzynka była mocno przeceniona i na dodatek do własnoręcznego skręcenia. Paletka do samochodu i do domu:). 

Przyznam, że nie wiedziałam co z nią zrobię, kiedy - o dziwo!  mąż stwierdził, że po małym przemeblowaniu (czyt. wyrzuceniu kilku moich artystycznych skrzynek, które zajmowały docelowe miejsce kufra) i przerobieniu - kufer może pozostać w naszym mikromikro:)skopijnym salonie:).
 
 Drugi warunek - skoro go już pomaluję (na biało oczywiście) i pewnie coś namaluje ( czyt.przetransferuję),  to musi mieć motyw kawy ( ukochany motyw mojego męża:).

Warunki zaakceptowałam:) i zabrałam się do pracy, a efekt jest taki:





 Kufer jest pojemy, co przy malutkiej powierzchni jest bezcenne! Poza tym dzieciaki stwierdziły, że można na nim siedzieć( sprawdziliśmy, jest wytrzymały).

I tak ogrodowy kufer trafił na salony:)

Miłego dnia:)

niedziela, 25 sierpnia 2013

Stara, a jednak nowa:)

Lubię przygarniać stare, nikomu nie potrzebne meble. I tak też było w przypadku szafki nocnej, pozostawionej przez sąsiada i przeznaczonej do wyrzucenia. Przeżyłam zdziwioną minę poprzedniego właściciela i pytania : "Co Pani z tym chce zrobić"? i  "w piwnicy mam meble w lepszym stanie, mogę też oddać", przytargałam szafeczkę do domu i oznajmiłam, że zostaje i już. Zabrałam się do pracy, wyszlifowałam pomalowałam, poprzecierałam ( coś mi się wydaje, ze za dożo)  i oto jest:

Zapomniałam dodać, że blat był bardzo zniszczony i nic nie dało się z nim zrobić. Drewniany, nowy blat za dożo kosztował, a mąż ostrzegał - blat nie może przewyższać kosztów nowej szafki :):)  i tak pojawiło się "coś", co już miałam ( kto widział ażurowy  blat), ale ja lubię eksperymenty:)

 Może być?:)

Kiedy teraz zastanawiam się nad całością tego co widzę, to zadaje sobie pytanie: czy powinnam polakierować? ( malowane farba akrylową )  Czytałam, że są różne szkoły w temacie lakierowania mebli, różne za i przeciw. Sama nie wiem. Jak to wygląda u Was?

Pozdrawiam niedzielnie:)

sobota, 24 listopada 2012

Skoro wszyscy...:)

Skoro wszyscy zaczynają ( bądź są już na finiszu ) dekoracyjne przygotowania do świąt, ja nie mogę zostać z tyłu:) I choć bardzo mnie mobilizujecie moje drogie koleżanki, to tak naprawdę najbardziej mobilizują mnie dzieciaki, które już we wrześniu zapowiedziały, że w grudniu w przedszkolu odbędzie kiermasz  i muszą dać "przyzdoby" i musi ich być dużo, żeby wszyscy mogli kupić:) A, że cel szczytny, bo zbiórka pieniędzy dla poważnie chorej koleżanki, do pracy zabrałam się wcześnie( oczywiście prace jeszcze trwają ) 

Systematycznie tez powstaje katalog kiermaszowy, po to by wszyscy z zaciszu domowego komputera i strony internetowej przedszkola mogli wybrać co zechcą kupić. Fajne jest to, że każdy każdy może dodawać swoje zdjęcia i propozycje...i tak aż do połowy grudnia. Potem wielki kiermasz:) 

Dziś pierwsza odsłona przygotowań do kiermaszu i świąt, wszak bliscy i dalsi znajomi tez liczą na prezenty. Zatem szycie, klejenie i malowanie zdominowało moje wieczory- ku radości maluchów. Kiedy czasami narzekam, że nie mam czasu i czasami siły  - zdeklarowały się, że chętnie będą chore, by mama miała więcej czasu na  tworzenie. Ta opcja nie wchodzi w grę, więc wieczory nam już zaplanowane.





Na tym nie koniec, niebawem kolejna odsłona świątecznych przygotowań:)



wtorek, 21 sierpnia 2012

Porobiło się:)

A właściwie to ja, pod wakacyjną nieobecność maluchów,  nie mogąc usiedzieć spokojne zabrałam się za "kombinowanie"( słowa mojego M:) Z tego kombinowania wyszły takie oto stworki:)

Nie, nie ...to nie rękodzieło:) To moja lawendowa dekoracja - tak na dobry początek:)


Na początek nieco recyklingu - pudełeczko po winie stało się pudełeczkiem na ...jeszcze nie wiem co:) Pobielone, brązowione i z napisem zapewne znajdzie swoje miejsce.



Kolejna porcja recyklingu i słowa mojego M- " Nie możesz przejść obojętnie obok rupieci?" Widać nie mogę, bo takowa skrzyneczkę po owocach przyswoiłam sobie na osiedlowym parkingu, kiedy to jej właściciel usiłował się jej pozbyć. Pomalowałam na biało, dodałam napis, celowo nie do końca starannie wykończony i jest pojemniczek, być może na na zabawki:)





I jeszcze jedno z kolekcji pudełeczek - tym razem uczciwie zakupione i przerobione. Uwielbiam lawendę, jednak  sezonowo, więc jedna strona pudełka dostała lawendowe przybranie na lawendowy sezon,  druga jest biała, przetarta by mogła służyć w czasie kiedy będę tęsknić za lawendą:) A tak serio to wynik praktycznego podejścia do sprawy :)




 I to by było na tyle:)  Czekam na dzieciaki, które po tygodniowej wizycie u babci ocenią moje starania:)

 Pozdrowionka dla wszystkich:)

czwartek, 12 kwietnia 2012

Biało, coraz bielej:)

Święta, święta...:) ...ale czas wrócić do rzeczywistości, czyli nie tylko do codziennych obowiązków ale i do przyjemnosci. Takową napewno jest malowanie, pobielanie, dekorowanie...:) Mówi się, że to nogi same niosą, mnie niosą ręce i z tego "niesienia" robi sie u mnie coraz bielej:)

Przy okazji przedświątecznego sprzatania znalazła się i miała stracić swoje praktyczne życie mała drewniana tacka. Zalegała w schowku, zapomniana i niezbyt przydatna. Dostała się w moje ręce i stała się  biała, ze śladami artystycznych porywów:) czyli jak mówią moje dzieciaki  "mama ją obdrapała i brzydko popisała"


Kolejna bielona cudność nie jest mojego autorstwa:) Dostałam ją w ramach świątecznego prezentu od koleżanki. Mowa o serduszkowym białym lampionie ( chyba tak tgo można nazwać ). Jest słodki :) i już zachodzę w głowę gdzie znajdzie swoje miejsce ( chroniczny brak dekoracyjnych powierzchni z powodu nieprzyzwoicie małej powierzchni mojego lokum )...ale napewno coś wymyślę:)

Oto nowe cudo:



Pozdrowionka dla wszystkich:) Noenka:)

Etykiety