Pokazywanie postów oznaczonych etykietą decupage. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą decupage. Pokaż wszystkie posty
środa, 24 września 2014
Gabinetowy ocieracz łez:)
Chustecznik powstał jako gabinetowy gadżet dla pani doktor pediatry:). Obdarowana zadowolona:). Czy małym pacjentom się spodoba?
Miłego dnia:)
piątek, 8 listopada 2013
Wygrana i kolejne rękoczyny:)
Najpierw o wygranej:) Poprosiłam o katalog Ikeii i go mam:) Dzięki szybkiemu wpisowi udało mi się go wygrać na blogu zrecznarobota.
Szybciutko otrzymałam przesyłkę, a do katalogu dołączona była cudna podkładeczka pod kubek. Dziękuję!!
Miłego cieplutkiego dnia:)
Szybciutko otrzymałam przesyłkę, a do katalogu dołączona była cudna podkładeczka pod kubek. Dziękuję!!
A skoro mowa o zręcznej robocie:) to szybkie skojarzenie z ręką i bransoletką, którą zrobiłam zupełnie nie dawno. To moje pierwsze rękoczyny:) tego typu. Nie mam za bardzo przekonania do robienia czegoś, co niekoniecznie jest w moim stylu, ale...:)
wtorek, 1 października 2013
Anielsko i kwieciście:)
Dziś szybko bo zimno, ręce przymarzają do klawiatury:):), nie mówiąc o tym, że do robótek też ciężko się zabrać.Ale znajomym się nie odmawia i oto efekt mojej asertywności:).
Zawieszki powitalne zgodne z życzeniami zamawiających- miał był anioł i kwiaty. Oto i są i się podobają:)
Macie może sposób, jak poszerzyć ramy czasowej doby, by na ukochane zajęcia poświęcić ( to nie jest dobre słowo, bo to przyjemność a nie poświęcenie) choćby dwie godzinki?:)
Pozdrawiam cieplutko:)
Zawieszki powitalne zgodne z życzeniami zamawiających- miał był anioł i kwiaty. Oto i są i się podobają:)
Macie może sposób, jak poszerzyć ramy czasowej doby, by na ukochane zajęcia poświęcić ( to nie jest dobre słowo, bo to przyjemność a nie poświęcenie) choćby dwie godzinki?:)
Pozdrawiam cieplutko:)
sobota, 7 września 2013
Niby prezenty:)
Dziś będzie prezentowo, wszak sobota, a to okazja do imprezowania:) Przyczynkiem do takowego świętowania jest pierwsza rocznica ślubu mojej przyjaciółki. Młodzi jubilaci zapraszają na kawę i ciastko:), ale zastrzegli sobie, że nie przyjmują z tej okazji żadnych prezentów. Ale jak tu iść w gości z pustymi rękami?
Przemyślałam sprawę i powstały niby prezenty.
Małe pudełeczko na jubilerskie skarby pani jubilatki i serducho do powieszenia w sypialni, przypominające o miłości:). Takie prezentowe nic.
Małe pudełeczko na jubilerskie skarby pani jubilatki i serducho do powieszenia w sypialni, przypominające o miłości:). Takie prezentowe nic.
Serduszko to zlepek wieczornych, piątkowych inspiracji:)
czwartek, 15 sierpnia 2013
Kawa i herbata:)
Bardzo dziękuję za życzliwe komentarze i wsparcie. Dziewczyny jesteście kochane ( Gosia, Peninia, Grarzynka):) Dodałyście mi skrzydeł. Dziękuję.
Coś tam sobie podłubałam na urlopie, choć temperatura mało sprzyjająca. Udało się też nie zapomnieć obfocić, bo zwykle o tym zapominam. dziś pierwsza porcja moich urlopowych poczynań.
Herbaciarka dla przyjaciółki:
Coś tam sobie podłubałam na urlopie, choć temperatura mało sprzyjająca. Udało się też nie zapomnieć obfocić, bo zwykle o tym zapominam. dziś pierwsza porcja moich urlopowych poczynań.
Herbaciarka dla przyjaciółki:
I żartobliwy pojemniczek na kawę dla koleżanki z pracy:
Pozdrawiam cieplutko:)
niedziela, 21 lipca 2013
Na otarcie łez:)
Właściwie to mnie prawie nie ma w blogosferze, nie dodaję postów, nie chwalę się i nie dzielę się tym, co stworzyłam, nie zostawiam u was komentarzy, choć często zaglądam i podziwiam. Powodów jest wiele i nie będę się wykręcać brakiem czasu, bo dziś niewiele osób ma go w nadmiarze. Zastanawiałam się nawet nad likwidacją bloga, ale zmieniłam zdanie. Może nadejdzie lepszy czas, może będę więcej tworzyć, może będę mieć więcej odwagi by to pokazać, może...może...może.
Jednego jestem pewna - do wszystkich zaglądam i będę to robić nadal. Podczas porannej kawy, niemal codziennie przenoszę się do waszym domów....i wzruszam się - naprawdę. Podziwiam kreatywność i konsekwencję...ech:)
Dziś na otarcie moich zazdrosnych łez:) chustecznik, który zrobiłam i zdarzyłam zrobić mu zdjęcie( zwykle zapominam o zdjęciach, a przedmioty wędrują do nowych właścicieli). Ten także już komuś służy.
Miłego dnia :)
sobota, 23 lutego 2013
Facet też potrafi:)
Oj potrafi:)
Nie dane mi było przeżyć walentynek w mężowskim gronie:), ponieważ praca chciała inaczej i wysłała mnie w tym czasie na kilkudniową konferencję. To jednak nie oznacza, że walentynek nie było! Kiedy tuż po nocnym powrocie, dwa dni po walentynkowym terminie, rankiem otworzyłam oczy zachwycone niespodzianką dzieciaki krzyczały, że tata to zrobił sam, a ja oczywiście pomyślałam o śniadaniu. Ale one i owszem miały na myśli śniadanie, ale przede wszystkim tacę, którą ujrzały moje zaspane oczy. Tacę zrobiona przez mojego męża. Myślałam, że śnię. Nigdy w życiu tego nie próbował, nigdy nie pomagał w tego typu pracach, owszem przyglądał się często co i jak robię, ale raczej tak znad wieczornego telewizora:) Czasami kupował lakier, farbę itp. i często się złościł, że te d...ele:) kradną mi czas przeznaczony dla męża i dzieci.
A tu proszę!!!!!
Kiedy został sam z dzieciakami wpadł na pomysł by coś zmajstrować. Miał to być raczej jakiś decupażowy żarcik a wyszło to:
Róża znalazła się tam zupełnie nie przypadkiem:) Od dziś mama będzie codziennie dostawać kwiatka na śniadanie! ...:) To się nazywa męskie podejście do sprawy:)
Poza tacą było oczywiście śniadanie i kawa i i rogaliczki migdałowe ( upieczone przez teściową:)
Takie to miałam w tym roku walentynki:) Zaskoczenie totalne..:)
piątek, 1 lutego 2013
Zaległości:)
Ale mam zaległości! Jej...jak dawno mnie nie było! Oczywiście w miarę wolnych chwil zaglądam do Was, ale nie mam czasu by wrzucić coś od siebie. Jednak kiedy zobaczyłam ostatni wpis i datę...już się poprawiam.
Niewiele dzieje się ostatnio w kwestii mojej wytwórczości, choć kiedy pomyśle, coś tam się znajdzie:) Problem polega na tym, że nie potrafię ując i wyeksponować- czyt. zrobić fajnego zdjęcie temu czemuś:) Zrobię zdjęcie...i na tym się kończy, bo wygląda okropnie. Podziwiam wasze zdjęcia..ech. Tak jest i z tymi, które właśnie zgrałam z aparatu. Cóż, widać nie jest mi dane zostać fotografem:), choć nie poddam się tak szybko!
Skoro nie mam nic do pokazania to......ale, ale...
Jest coś, coś wyjątkowego. Serduszko, wyjątkowe - ale bynajmniej nie przez fakt tego, że jest wyjątkowo artystyczne. Zrobiłam je dla dziewczynki, która wybierała się do szpitala, a miała tam spędzić sporo czasu...sama je wybrała...
Tak naprawdę zrobiłam to serduszko w ramach eksperymentu transferowego i ku mojemu zaskoczeniu wyszło...Leżało sobie na dnie pudelka z serduszkami i nie bardzo wiedziałam co z nim począć. Kiedy Ania miała wybrać sobie serduszko, które będzie jej towarzyszyło w szpitalu, z wielu innych, kolorowych i bardziej dziecięcych wybrała właśnie to. Razem z jej mamą byłyśmy zaskoczone, ale i wzruszone. Cóż więcej można dodać...
Żeby nie było tak poważnie to jeszcze jeden wytworek.. butelkowy:), choć wydaje mi się ,że już go wam pokazywałam...a może i nie:)
Pozdrawiam cieplutko:) Noenka
sobota, 24 listopada 2012
Skoro wszyscy...:)
Skoro wszyscy zaczynają ( bądź są już na finiszu ) dekoracyjne przygotowania do świąt, ja nie mogę zostać z tyłu:) I choć bardzo mnie mobilizujecie moje drogie koleżanki, to tak naprawdę najbardziej mobilizują mnie dzieciaki, które już we wrześniu zapowiedziały, że w grudniu w przedszkolu odbędzie kiermasz i muszą dać "przyzdoby" i musi ich być dużo, żeby wszyscy mogli kupić:) A, że cel szczytny, bo zbiórka pieniędzy dla poważnie chorej koleżanki, do pracy zabrałam się wcześnie( oczywiście prace jeszcze trwają )
Systematycznie tez powstaje katalog kiermaszowy, po to by wszyscy z zaciszu domowego komputera i strony internetowej przedszkola mogli wybrać co zechcą kupić. Fajne jest to, że każdy każdy może dodawać swoje zdjęcia i propozycje...i tak aż do połowy grudnia. Potem wielki kiermasz:)
Dziś pierwsza odsłona przygotowań do kiermaszu i świąt, wszak bliscy i dalsi znajomi tez liczą na prezenty. Zatem szycie, klejenie i malowanie zdominowało moje wieczory- ku radości maluchów. Kiedy czasami narzekam, że nie mam czasu i czasami siły - zdeklarowały się, że chętnie będą chore, by mama miała więcej czasu na tworzenie. Ta opcja nie wchodzi w grę, więc wieczory nam już zaplanowane.
Na tym nie koniec, niebawem kolejna odsłona świątecznych przygotowań:)
niedziela, 22 lipca 2012
Ku jesieni:)
Ku jesieni , bo dziś takie nieco jesienne klimaty :) owoce, zbiory, nalewki, herbatki...
Szybciutko i decupażowo:) i choć niestety ostatnio mam dosyć mało czasu i możliwości, by robić coś w tym zakresie. Klejenie, malowanie, lakierowanie itp wymaga chwili i odpowiedniego warsztatu czyli chociażby kawałka stołu, a wtedy robi się bałagan... ciekawskie łapki i oczy są natychmiast:)
Czas nalewkowy ( w znaczeniu tworzenia a nie spożywania :) uważamy za rozpoczęty, a zaczynamy od podstaw czyli od odpowiedniego stroju zwanego buteleczkami. Oto pierwsze z nich: malinówka i aroniówka:
W tak zwanym międzyczasie zrobiłam też pudełeczko na herbatę ( odczekało swoje...oj odczekało) i już ma nowego właściciela, wielbiciela herbatek oczywiście
Tworzy się następne:) ale i na nie przyjdzie czas- póki co faza wstępna wygląda dosyć fioletowo:) O tym innym razem:)
Miłego tygodnia:) Noenka
wtorek, 28 lutego 2012
Uratowane buteleczki...
Mowa a malutkich buteleczkach - nie wnikam w to, co pierwotnie zawierały:) Pózniej pewna sąsiadka przechowywała w nich syropy domowej roboty oczywiście. Kiedy skończyły swój żywot, mąż owej sasiadki miał je wyrzucić. Wprawne oko zbieracza:), błagalny wzrok by mi je dał, zdziwiona mina sąsiada i już były moje.. Takie maleństwa musiały być odpowiednio potraktowane. Odpowiedznio czyli słodko i delikatnie. Oto co powstało:
Niewiele było trzeba: szorowanie,biała farba, moje uulubione ostatnio nakrapianie i rerto zdjęcia ( choć i Pocałunek Klimta też się załapał:) i lakierowanie oczywiście!
Buteleczki uratowane, cieszą moje oko. Nie mam niestety pomysłu jak wykorzystać je praktyczne, bo walory estetyczne są niepodważalne:)
Czekam na Wasze nieocenione opinie, pomysły i sugestie:) Pozdrowionka dla wszystkich:)
piątek, 24 lutego 2012
Czy wizytownik to wizytówka? :)
Kto powiedział, że wizytownik ma być szary, elegancki czy nawet nudny??? Własnie kolorowy, niebanalny może stać się prawdziwą wizytówką (sprawdziłam!). Wprawdzie powstał przypadkiem pod wpływem impulsu, szaro - burej pogody i rozpaczy nad starym metalicznym, podrapanym (same wiecie jak to jest, kiedy w torebce wizytownik sąsiaduje z tysiacem kobiecym torebkowych przydasi:) Miał być w zastępstwie, zanim pojawi się kolejny (biznesowy:) wizytownik. Pozostał, bo stał się znakiem rozpoznawalnym:). I dopiero teraz się zastanawiam, czy to aby tak ma być:)???
sobota, 18 lutego 2012
Konie...
Jedna, jedyna serwetka z takim wymarzonym wzorem...I jak zapewnić jej godne miejsce? Długo trwały przymiarki.Szkoda było przycinać,a odpowiedniego pudełka jak nie bylo, tak nie było. Ale...przypomnialam sobie, że gdzieś w "zakamarkach skarbowych" leży sobie pudełko. Odszukałam, odczyściłam i serwetka pasowała prawie jak ulał. Usadowiła się na środku pokrywy i nijak pozostałe boki do niej nie pasowały. W ruch poszedł pędzeli - punktowe tapertowanie kilkoma kolorami, by dopasować tło boków do pokrywy. Wydaje mi się, że się udało. Postarzone, między innymi poprzez zagięcia na serwetce. Teraz szuka swojego miejsca - póki co zadomowiło się w kuchni:)
sobota, 4 lutego 2012
Podkładkowy wspomnień czar
Czar tamtych czasów, lat i chwil. Kiedy nie było kolorowej fotografii, a jedno z najważnieszych wydarzeń w życiu (mam nadzieję, że dla wielu ciągle jedno z najważnjeszych) pozostało także na pożółkłych już dziś zdjęciach.
Sięga się po nie do rodzinnych albumów, a w taki wieczór jak dziś - czyli lodowato - mrozno-śnieżny, ociepla pokój samym ich ogladaniem. Niestety, zwykle takie albumowo-wspomnieniowe wieczory zdarzają się nie za często.
Podkładki mogą (starszym stażem) przywoływać wspomnienia, nieco młodszym ( np. nowożeńcom ) dawać nadzieję, że i oni (za kilkadziesiat lat) w zimowe wieczory siegną po rodzinny album z (pożółkłymi?) zdjęciami ślubnymi. Podkładki mogą oczywiście znależć inne ozdobnicze:) zastosowanie.
Sięga się po nie do rodzinnych albumów, a w taki wieczór jak dziś - czyli lodowato - mrozno-śnieżny, ociepla pokój samym ich ogladaniem. Niestety, zwykle takie albumowo-wspomnieniowe wieczory zdarzają się nie za często.
Podkładki mogą (starszym stażem) przywoływać wspomnienia, nieco młodszym ( np. nowożeńcom ) dawać nadzieję, że i oni (za kilkadziesiat lat) w zimowe wieczory siegną po rodzinny album z (pożółkłymi?) zdjęciami ślubnymi. Podkładki mogą oczywiście znależć inne ozdobnicze:) zastosowanie.
środa, 1 lutego 2012
Makowe pudełeczko
Makowe pudełeczko do którego schowam wasze cudnosci, które mnie inspirują:) Oglądam, podgladam i się zachwycam. Wszystkim. Waszymi blogami, pomysłami, wykonaniem, zdjęciami, To pobudza moja wyobrażnię i zaostrza twórczy apetyt. Skoro mowa o zdjęciach, to własnie moj aparat odmówił posluszeństwa i póki co, pozostawił wyłacznie dla siebie moje cudności - jak je nazywam - oczywiście na własny użytek. Mam nadzieję, że mu to przejdzie:) i niebawem odda wszystko co mu powierzyłam. Mając jednak wyrzuty sumienia, a zarazem motywację, którą dały mi już pewne kobietki (wiadomo o kim mowa:) - wrzucam pudełeczko: proste, może nieudolne, zrobione niedawno pod wpływem impulsu, pachnące latem. W ten zimowy, mrozny wieczór ( u mnie -26 stopni) przypomina o ciepełku:) tym tempeturowym, ale i tym na duszy. Miało sobie owo pudełeczko powędrować, ale zostanie i będzie przypominać moje początki i bratnie dusze - jak mawiała o podobnie myślących - pewna Ania z Zielonego Wzgórza. dziękuję:)
sobota, 21 stycznia 2012
Sobotni chustecznik
Śnieżna sobota sprzyja zaszyciu się w zaciszu..... I zastanawianie się, co by ciekawego zrobić.Wybór duży i trudny. Padło na czekający w kolejce chustecznik. Zrobiony niejako na zamówienie (prezent) - czyli z wybranymi motywami i kolorystyką.
Subskrybuj:
Posty (Atom)










