sobota, 29 września 2012

Kawałek bieszczadzkiej jesieni i ...maki:)

Kiedy oglądam to co robicie, to ogarnia mnie złość, że ja tak pięknie nie potrafię:(.. Więc kiedy tylko mogę, to zasiadam by popodziwiać, napatrzeć się, chłonąć...Nie zawsze piszę , za co przepraszam. Ja owszem, coś tam robię, ale kiedy już zamierzam Wam to pokazać, to zajrzę do Was i  odwaga mnie opuszcza..:)  

Sobotni wieczór  jakoś tak dodaje odwagi, zatem pokazuje co zmajstrowałam w prezencie z okazji rocznicy ślubu. Prezent poniekąd zamówiony, bo związany z prezentem ślubnym jaki jubilaci otrzymali przed laty: deseczka i wałek, atrybuty nie tylko kuchenne:) Młodym miały służyć do wzajemnego dyscyplinowania się:) Były oczywiście zwyczajne i tak naprawdę zastosowanie znalazły jedynie ( i na szczęście!) w kuchni. Po latach jubilaci przypomnieli sobie o tym śmiesznym prezencie...a ja to wykorzystałam i w wersji mini obdarowałam ich ową deseczka i wałkiem. Tym razem z makami, pasującymi do wystroju kuchni i stosownymi napisami:)






Pokaże Wam dziś jeszcze jesienny kawałeczek Bieszczadów, a właściwie okolić Jeziora Solińskiego i zapory. Piękna pogoda i widoki nieziemskie:) Ta aura sprzyjała międzynarodowym jesiennym ćwiczeniom GOPR:) Z tego co było widać w Bieszczadach możemy się czuć bezpiecznie:)





3 komentarze:

  1. Nigdy nie bylam w Bieszczadach, ale bardzo bym chciala kiedys je odwiedzic..
    sciskam

    OdpowiedzUsuń
  2. Twoje prace są śliczne, musisz częściej pokazywać to co zmajstrujesz:))Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bieszczady są piękne i klimatyczne:)
    Ślę ciepłe jesienne pozdrowienia z uśmiechem serca*
    Peninia ♥

    http://peniniaart.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Znaki życia i ciekawości:)